
Współczesne konflikty i działania hybrydowe coraz częściej przenoszą się do cyberprzestrzeni. Jednym z najbardziej paraliżujących zagrożeń, z jakimi muszą mierzyć się systemy obronne, są cyberataki na infrastrukturę krytyczną. Ich bezpośrednim następstwem może być blackout – czyli rozległa i długotrwała awaria zasilania energetycznego. Aby zapobiec katastrofalnym skutkom takiego zdarzenia, kluczowe struktury państwowe poddawane są tzw. stres testom. Jak wyglądają takie symulacje i jakie wnioski z nich płyną?
Stres test (test warunków skrajnych) to zaawansowana symulacja mająca na celu odtworzenie realnych warunków katastrofalnych. Nie są to ćwiczenia czysto teoretyczne – przeprowadza się je w ściśle określonych, wymagających realiach, uwzględniających np. skrajne temperatury otoczenia oraz całkowite odcięcie dopływu prądu, będące efektem skoordynowanego ataku hakerskiego na systemy IT zarządzające energetyką. Testy te adresowane są do struktur administracji państwowej na różnych szczeblach – od urzędów wojewódzkich po urzędy gminne i dzielnicowe oraz ich jednostki podległe. Ich nadrzędnym celem jest bezwzględna weryfikacja odporności państwa na brak zasilania, wykrycie ukrytych podatności w procedurach, sprawdzenie realnych zasobów oraz dostosowanie planów awaryjnych, zanim dojdzie do prawdziwego kryzysu.
Infrastruktura współczesnych miast to system naczyń połączonych. Odcięcie zasilania poprzez systemy IT wywołuje natychmiastowy efekt domina, który dotyka obszarów z pozoru niezwiązanych z samą energetyką. Dobrze przeprowadzony stres test obnaża szereg krytycznych wyzwań.
Paraliż sanitarny w 10 minut
To jedna z najbardziej zaskakujących podatności. Nawet jeśli strategiczne obiekty, takie jak szpitale, posiadają własne, niezależne ujęcia wody głębinowej, to bez prądu w aglomeracjach miejskich już np. po 10 minutach przestaje działać system odbioru ścieków (przepompownie kanalizacyjne). W efekcie szpital nie może pobierać wody, ponieważ zaczyna ona wybijać w zlewach i sanitariatach, generując natychmiastowe zagrożenie epidemiologiczne.
Kryzys w ochronie zdrowia i opiece społecznej
Choć oddziały intensywnej terapii (OIOM) posiadają lokalne systemy podtrzymywania życia, to brak prądu uniemożliwia m.in. działanie szpitalnych kuchni. To z kolei zmusza placówki do masowego wypisywania pacjentów, których stan na to pozwala. Ponadto symulacje zmuszają urzędników do mapowania pacjentów przebywających w domach pomocy społecznej lub pod opieką domową, którzy są podłączeni do aparatury tlenowej – kluczowa staje się wiedza, ile wytrzymują baterie w tych urządzeniach i jak szybko logistyka musi je wymieniać.
Ewakuacja obiektów publicznych
Awaria zasilania uderza m.in. w obiekty rekreacyjne. W przypadku basenów miejskich, brak prądu wyłącza systemy dozowania chemii. Procedury wymagają ewakuacji całego obiektu w ciągu 10 minut, dodatkowo mierząc się z faktem, że automatyczne szafki w szatniach otwierają się samoczynnie w wyniku braku napięcia.
Administracja w wersji analogowej
Urzędy dzielnicowe i gminne posiadają agregaty prądotwórcze, jednak stres testy wykazują, że często brakuje w nich systemów podgrzewania wody czy… tradycyjnych urządzeń do drukowania ulotek. W sytuacji, gdy przestaje działać sieć komórkowa oraz numer alarmowy 112, jedyną metodą dotarcia do mieszkańców staje się tradycyjna informacja drukowana oraz przejście służb na alternatywne kanały łączności (np. system TETRA, a później łączność kurierska).
Nadrzędny wniosek z testów skrajnych jest prosty – im więcej jednostek i podmiotów jest wciąganych w symulacje i zmuszanych do realnego myślenia o zagrożeniu, tym wyższa odporność całego państwa. Prawidłowo przeprowadzony test pozwala precyzyjnie oszacować, ile godzin lub dni dana jednostka jest w stanie funkcjonować autonomicznie (ile ma paliwa, jakich ludzi ma do dyspozycji). Wnioski z ćwiczeń bezwzględnie dowodzą, że w dobie cyfryzacji, kluczem do przetrwania kryzysu energetycznego jest posiadanie doskonale przećwiczonych, w pełni analogowych i niezależnych od sieci procedur awaryjnych.
Najnowsze komentarze