
Opracowanie i wdrożenie SZBI, czyli Systemu Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji jest niezbędne w organizacji lub firmie w celu ochrony wrażliwych informacji, minimalizowania ryzyka utraty danych, zapewnienia i utrzymania ciągłości działania organizacji, a także spełnienia przepisów i norm związanych z bezpieczeństwem informacji i ochroną przetwarzanych danych. Dzięki SZBI organizacja może skutecznie zarządzać swoimi zasobami informacyjnymi i chronić je przed zagrożeniami. Swój punkt widzenia na temat opracowania i wdrożenia SZBI, największych błędów w tym procesie, przedstawia Iwona Barańska – ekspert Krajowego Instytutu Cyberbezpieczeństwa, Audytor Wiodący Systemu Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji PN-EN ISO/IEC 27001, menedżer z międzynarodowym certyfikatem ILM.
W tym materiale skupiamy się raczej nie na samej procedurze wdrożenia SZBI krok po kroku, co na kluczowych błędach i kwestiach związanych z podejściem do SZBI w firmie, organizacji czy jednostkach samorządu terytorialnego (JST). Nasze doświadczenie w opracowywaniu i wdrażaniu SZBI w firmach i instytucjach publicznych pokazuje jak bardzo temat traktowany jest po macoszemu, wyłącznie pod kątem spełnienia formalnych procedur, a nie faktycznego zabezpieczenia danych danego podmiotu.
Największym błędem w całym procesie przygotowywania dokumentacji SZBI w JST jest marginalny o ile nie zupełny brak wiedzy czemu taka dokumentacja ma w ogóle służyć. Nagminne są źle skonstruowane opisy przedmiotu zamówienia przy ogłaszaniu przetargów czy zapytań ofertowych w tym zakresie. Widać, że są to często skopiowane zapisy znalezione gdzieś w sieci, które zupełnie nie odzwierciedlają konkretnych potrzeb danej jednostki.
Kolejna sprawa to marginalizowanie tematu SZBI przez Najwyższe Kierownictwo (nomenklatura zaczerpnięta z KRI). Powszechna wśród klientów jest ocena, że jeżeli jednostka jest mała, to nie ma sensu takich procedur wprowadzać. Nic bardziej mylnego. Duże jednostki mają zazwyczaj więcej środków i możliwości (technicznych, osobowych czy organizacyjnych) by stworzyć odpowiednie zabezpieczenia dla organizacji. Małe jednostki muszą się chronić najlepiej jak mogą, a wprowadzenie czytelnego i „szytego na miarę” Systemu Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji może je chronić przed poważnymi kłopotami – m.in. płaceniem kar finansowych jeżeli doszłoby do incydentu bezpieczeństwa informacji jak to już bywało w naszym kraju.
Problemem jest również dość niska wiedza personelu informatycznego w zakresie cyberbezpieczeństwa. Nie jest to niczym dziwnym biorąc pod uwagę w jaki sposób są często obsadzane stanowiska informatyków – np. często zdarza nam się podczas audytu słyszeć, że dana osoba nie jest tak naprawdę informatykiem, a została do tego stanowiska przydzielona z innego obszaru kompetencyjnego bo nikt nie zgłosił się na rekrutacji zewnętrznej. Jest to oczywiście działanie zrozumiałe, ale nie rozwiązuje problemu doświadczenia i odpowiednich kompetencji w zakresie zabezpieczenia danej jednostki przed ew. wyciekiem informacji.
Co prawda nawet przy rozbudowanych procedurach i najlepszej wykwalifikowanej kadrze zdarzają się wycieki – wszak najsłabszym ogniwem zawsze jest czynnik ludzki (tu użytkownik danego systemu informatycznego).
Przy wyborze firmy świadczącej usługi napisania lub aktualizacji i wdrożenia SZBI w danej firmie niezwykle istotne jest bardzo dokładnie i świadome przygotowanie dokumentacji przetargowej. Ważne, by w sposobie oceny ofert włączyć jako jedno z kryteriów doświadczenie w tworzeniu podobnej dokumentacji. Niestety, z doświadczenia wiemy, że często nawet doświadczone (przynajmniej na papierze) firmy dostarczają zamawiającemu tzw. gotowca, który nijak nie odpowiada potrzebom zamawiającego.
W przypadku konstruowania dokumentacji przetargowej warto wprowadzić zapis, z którego jasno wynika, że żadne gotowe szablony nie będą akceptowane, a dokumentacja ma być w pełni dostosowana do potrzeb jednostki. Częstą procedurą jest poprawianie dokumentacji, którą wybrana firma dostarczyła zamawiającemu. W niej są np. opisane zabezpieczenia, których nigdy w firmie nie było (np. archiwum czy 3 serwerownie) i zasoby, których ta firma nie posiadała. Dokumentacja oczywiście była, ale był to powielany (zapewne w każdej obsługiwanej przez danego Wykonawcę) gotowiec, który nawet nie został w części dostosowany do zamawiającego.
Iwona Barańska – ekspert Krajowego Instytutu Cyberbezpieczeństwa, Audytor Wiodący Systemu Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji PN-EN ISO/IEC 27001, menedżer z międzynarodowym certyfikatem ILM.
Zobacz także:
Szkolenia z cyberbezpieczeństwa
Testy penetracyjne
Polityka backupu
Audyt Systemu Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji
Najnowsze komentarze